Obudziłem się najwcześniej z pozostałych domowników. Przetarłem oczy i poczułem przeszywający mnie ból pleców, co jest urokiem spania na niewygodnej sofie w salonie. Po chwili doszedłem do siebie i zacząłem zastanawiać się, co tak właściwie sprawiło, że spałem tutaj.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie śmiech Hazzy, który był dosyć wyraźny jak na tą okazałą rozmiarowo willę. Rozejrzałem się dookoła, lecz nigdzie go nie zauważyłem. Ciekawe, gdzie ten cwaniaczek tym razem się ukrył. Podniosłem się z sofy z zamiarem wyprostowania się i poszukania go, ale coś przeszkodziło mi w tym i przewróciłem się na ziemię. Zacząłem się wydzierać w niebo głosy.
Usłyszałem, jak po schodach zbiega Liam, Niall i co najdziwniejsze Hannah. Zza sofy podniósł się nie kto inny jak Styles i od razu pomógł mi wstać.
- O jezu! Lou, nic Ci nie jest?! Przepraszam Cię, ja.. ja nie chciałem! - niemalże krzyczał spanikowany Harold
- Ouuuu.. - usłyszałem gwizdy Niall'a i cichy śmiech Liama
Zacząłem się śmiać i rzuciłem w każdego z nich ogromną poduszką, a Hannah oczywiście oberwała łaskotaniem jej. Po chwili dołączyli się inni.
Obudził mnie krzyk Louisa, właściwie nie wiem co się stało, ale momentalnie znalazłam się w salonie, skąd dochodziły jęki i krzyki mojego przyjaciela. Razem ze mną był Liam i Niall, którzy też byli nieświadomi zaistniałej sytuacji.
Zobaczyłam Lou leżącego na Harrym, w bardzo, ale to bardzo dziwnej pozycji. Na początku przerażona podbiegłam do nich i spytałam, czy nic im nie jest. Na szczęście żadnemu nic się nie stało. Chłopacy zaczęli gwizdać w kierunku Lou i Stylesa, a ja śmiejąc się z tej sytuacji nie zauwazyłam kiedy mój przyjaciel rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. "No nie, Tomlinson! Przegiąłeś!" pomyślałam i zaczęłam piszczeć, nienawidziłam łaskotek , tymbardziej że miałam je dosłownie w każdej części ciała.
Na pomoc Louisowi rzucił się Niall i Liam, a Hazza przyglądał się tej śmiesznej, jak myślę scence i naśmiewał się z nas.
- Dobra, dosyć! - krzyknełam i rzuciłam się na nich , by wydostać się z tej łaskotkowej pułapki
- Ok - odpowiedzieli zgodnie , tylko Hazza był wkurzony bo widocznie podobał mu się ten widok
- Hazza, co masz taką minę? - udałam nieświadomą i pstryknęłam go w nos
- Jaką ? - chłopak był zdziwiony moim pytaniem
- No coś w stylu (przyp.aut. miał minę podobną do :/) - pokazała mu jaką miał minę a reszta zaczęła się donośnie śmiać
- Ja napewno nie miałem jej takiej miszczowskiej jak ty cukiereczku. - uśmiechnął się i wytknął język
- Ja ci dam cukiereczku! - zaśmiałam się i wskoczyłam mu na barana
Zaczęliśmy biegać po domu jak dwa wariaty , a pozostali za nami . Cieszyłam się, że jestem z nimi, bo poza Hazzą, Lou, Liamem, Niallem i Zaynem nie miałam nikogo z kim byłam w takich bliskich relacjach. Dziwiło mnie jedynie to, że Zayn jeszcze spał bądź nie chciał wyjść ze swojej norki. Zawsze był taki jak ranny ptaszek, a dziś..
**
JEST JUŻ NASTĘPNY!
miałam maleńki kłopot z internetem i nie mogłam dodać ;*
ale teraz jest okk , i jestem w trakcie pisania 5 juz rozdziału hehe :D

