piątek, 30 marca 2012

Uno.

ROZDZIAŁ PIERWSZY


Od piętnastu minut stałam wpatrując się w szafę zapełnioną ciuchami, ale jak zwykle nie miałam co na siebie założyć. Chłopacy, a właściwie Lou zaprosił mnie na domówkę, jako osobę towarzyszącą. Ma być to 'impreza roku' chociaż znając ich (a nie będę się przechwalać tym, że znam ich dopiero pół roku) to nie zdziwię się, jeśli na tej super-imprezie będą tylko oni, ja i Danielle- dziewczyna Liama. 

- Do cholery, Hann, zdecyduj się! - krzyknęła moja najlepsza kumpela, Darcy która pomagała mi się ubrać
- Darcy, nie wiem co na siebie założyć.. - jęknęłam i opadłam bezwładnie na łóżko
- Nie wydurniaj się, masz tyle fajnych ciuchów, a nie wiesz co ubrać?! - D. zrobiła minę typu "co jest grane?!" i westchnęła 
- No ok, wiem mam tego sporo. Nagromadziło się tych lumpów.. - zachichotałam

Spojrzałam na stertę ciuchów leżącą na środku pokoju i po krótkim zastanowieniu wzięłam krótką mini spódniczkę w pasy, a do tego granatową bokserkę i poszłam do łazienki, by się ubrać, umalować i tak dalej.

Po pół godzinie wyszłam z pomieszczenia i wchodzac do mojego pokoju okręciłam się dookoła kilka razy, na co Darcy zareagowała kilkakrotnym gwizdnięciem. 
- Może być? - powiedziałam zadowolona z wyboru
- Jak najbardziej! Super komplet na super-imprezę! - zaśmiała się, a ja wraz z nią

Pogadałyśmy przez chwile i usłyszałam dźwięk dzwonka. Darcy ulotniła się tylnym wyjściem, a ja udałam się na dół, by otworzyć mojemu 'partnerowi' drzwi.
We wcześniej wspomnianych drzwiach ukazał się Louis, MÓJ Louis, przyjaciel. W ręku trzymał herbacianą różę i ten jego uśmiech.. Poczułam jak w moim brzuchu grasuje jeden, osamotniony motyl. 
- Ślicznie wyglądasz, Hann! - rzucił na przywitanie i pocałował mnie w kącik ust
- Dziękuję, ty również. - zarumieniłam się lekko, zamknęłam dom i wsiadłam do auta Lou


Po około godzinie byliśmy już na miejscu. Tak jak sądziłam, w domu chłopaków znajdowała się tylko Dan i oni. Uśmiechnęłam się bo wiedziałam, że będę mogła pobyć trochę sam na sam z Louisem. Tylko tego pragnęłam w głębi duszy.
Przywitałam się z wszystkimi chłopakami uściskiem, a z Danielle całusem w policzek. Trochę pogadaliśmy, wypiliśmy kilka drinków, no, może kilkanaście. 
Spojrzałam na zegarek, była godzina 00:57, poczułam że robię się senna. Popatrzałam na resztę- wszyscy bawili się świetnie, nikt nie dawał znaków zmęczenia. No okej, tylko ja, Hannah pozostawiona na pastwę losu z sennością. 

Louis zauważył, że jestem znużona i przytulił się do mnie. Czułam jego oddech na mojej szyi, przeszły mnie miłe ciarki po plecach. Znowu jeden, maleńki motyl pojawił się w moim żołądku. Dlaczego jeden?! Ma być ich stado! Ech, sama sobie ich nie wyczaruję, cóż. 
- Chcesz iść spać? - szepnął mi do ucha tak cicho, że prawie nie słyszałam
- Nieee. - odpowiedziałam i ziewnęłam 

Mój przyjaciel tylko się zaśmiał , pokręcił głową i powiedział, że zaniesie mnie do jego pokoju. W jego ramionach czułam się tak niespotykanie bezpieczna , że miałam ochotę usnąć . Ale nie, nie mogłam mu tego zrobić. Nie raz mi mówił, niby dla żartów , że gdy śpię staję się niewyobrażalnie ciężka. Dlatego postanowiłam poczekać aż położy mnie wygodnie na jego mięciuśkim łóżku . Chciałam by został ze mną, na zawsze. Ale bałam się , bałam się że zniszczę naszą przyjaźń. 

- Słodkich snów, Hannah. - wyszeptał i dał mi buziaka w czoło
Znowu te cholerne ciarki! Ale czułam je tylko przez kilka sekund, a potem... odpłynęłam przytulona w objęciach Morfeusza.

***

mógł być lepszy, ale najgorszy nie jest :)
jestem ciekawa, czy wam się podoba? - KOMENTUJCIE!


2 komentarze:

  1. bardzo fajnie się zaczyna, czekam na kolejne. :)
    dodaję do obserwowanych :3

    OdpowiedzUsuń
  2. jak pojawi się chociaz jeden komentarz, dodam następny rozdzial! xx

    OdpowiedzUsuń